niedziela, 8 czerwca 2014

7.Kocham ją ,nie pozwolę jej odejść i nie ważne co mówią lekarze!

,,Dear lord when I get to heaven
Please let me bring my man
When he comes tell me that you let him in
Father tell me if you can''
   ~Lana Del Rey ..Young and beautiful''

*Jurij*
  Komentator zawodów powiedział tylko ,,Oh,to chyba coś poważnego.Co nie zmienia faktów ,że to ona wygrała*''
Złapałem się za głowę i patrzyłem w ekran z niedowierzaniem. Podjechała karetka ,wnieśli ją na nosze i wsadzili do środka. Nie ruszała się.
  W tej chwil uświadomiłem sobie jak bardzo ją kocham. Złapałem za telefon ,wezwałem taksówkę. Spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłem na lotnisko.
*Gregor*
  Nie miałem pojęcia co się dzieje. Wbiegłem na tor i błagałem niemalże na kolanach o pozwolenie na pojechanie razem z nimi. W końcu się zgodzili ,bo uświadomiłem im ,że jestem tu jedyną praktycznie osobą ,która ma ,,wolne'' ze względu na problemy z kolanem. Dziewczyny musiały zostać na torze i dokończyć zawody.
 Po niecałej minucie byliśmy na miejscu. Od razu zabrali ją na salę operacyjną. Usiadłem w poczekalni i czekałem na jakąkolwiek informacje.
Minuty mijały coraz wolniej ,3 godziny później siedziałem niemalże śpiąc i przekręcając plastikowy kubek kawy.
-Wiadomo coś o dziewczynie ,którą przywieźli tutaj z toru?-zapytałem przechodzącego obok lekarza.
-Pan jest z rodziny?-zatrzymał się przy mnie.
-Nie..ale jej najbliższa rodzina jest w Ameryce ,ma tylko ojca ,który nie może tu przylecieć...Ona ma tylko mnie.
-No więc dobrze... proszę niech pan pójdzie za mną do gabinetu-powiedział i poszedł dalej brązowym korytarzem obłożonym panelami w różnych odcieniach brązu.Ułożył na biurko dokumenty i westchnął-Nie będę kłamać. Jest źle ,bardzo źle. Jej stan w momencie przywiezienie oceniono jako krytyczny. Ma prawdopodobnie wylew śródmózgowy oraz połamany kręgosłup. Nawet jeżeli ją uratujemy...to może stracić całkowicie pamięć i możliwość poruszania się o własnych siłach.
  Poczułem łzy spływające po mojej twarzy. Znam ją krótko ,ale jest dla mnie jak siostra! I w każdej chwili mogę ją po prostu stracić.
-Ale jesteśmy dobrej myśli. Liczy się przecież życie... -dokończył.
*Kilka godzin później*
  Siedziałem w tej cholernej poczekalni ,na tym cholernym korytarzu i czekałem na cud. Po prostu czekałem na ten cud! Bo nie widzę innego rozwiązania ,po prostu nie widzę!
Ona przeżyje. Jeszcze zdobędzie niejeden medal!
-Gregor!-usłyszałem za sobą znajomy głos.
-Co ty tu robisz ,Jurij?-zapytałem zdezorientowany. Powinien teraz szykować się do konkursu.
-Jak tylko usłyszałem o tym wszystkim natychmiast postanowiłem tu przyjechać. Na początku ochrona szpitala nie chciała mnie tutaj wpuścić ,ale udało mi się ich ubłagać. A co z Victorią?-zapytał.
 Moja mina zrzedła.Zrobiłem się blady ,a fala zimna przepłynęła przez moje ciało. Nic nie odpowiedziałem ,tylko patrzyłem się na Tepes'a
-Gregor,co jest?-kontynuował zniecierpliwiony.-Gregor odpowiedz mi do cholery!-potrząsnął moimi ramionami.
-Po prostu...-zacząłem-Nie będę Cię okłamywać. Ona może umrzeć.
-Nie .. to jest niemoż...
-Jurij-przerwałem mu-Ona ma wylew i połamany kręgosłup. Jej stan jest krytyczny ,jak ją uratują to jest nikła szansa na to ,że kiedykolwiek postawi samodzielne kroki.To nie są żarty ,to nie sen. Teraz trzeba czekać tylko na cud..
-Już wolę,żeby była kaleką niż nie było jej w ogóle!-niemalże krzyczał-Kocham ją ,nie pozwolę jej odejść i nie ważne co mówią lekarze!
-Jurij ,uspokój się-powiedziałem ,a z moich oczu wypłynęły łzy-Wiem ,że najważniejsze jest to ,żeby przeżyła.I przeżyje ,zobaczysz. On musi przeżyć-opadłem na krzesełko i schowałem twarz w dłonie.
  Kolejne godziny mijały ,naliczyłem ich chyba z 11. Żaden lekarz nie wyszedł z sali operacyjnej i nikt nam nic nie powiedział.
Czułem się jak nicość. Nicość w jakiejś pieprzonej otchłani kosmicznej ,która nic nie wie i niczego nie jest pewna.
*Camille*
  Siedziałam przed telewizorem w domu Victorii. Zrobiłam zakupy dla pana Hower. Gdy weszłam do mieszkania ,siedział w fotelu i grał na PS3 ,które Victoria kupiła za zwycięstwo w Pucharze Ameryki. Przywitałam się z moim ulubionym kociakiem ,którego Victoria miała od 14 roku życia. Dziwnie się zachowywał ,nie tak jak zawsze. Leżał i nie cieszył się na niczyj widok ,a gdy podeszłam żeby go pogłaskać ,to jak nigdy zamiast gryźć wstał i spojrzał na mnie swoimi kocimi ,mokrymi oczami. Ostatni raz go pogłaskałam i odeszłam do kuchni ,w celu rozpakowania wszystkich produktów spożywczych.
-Ja na chwilę wyskoczę do znajomego z 20 piętra. Muszę coś załatwić-ojciec Tori wstał z miejsca ,wyłączył PS3 ,a na ekranie zamiast gry pojawił się program z wiadomościami.
Rozpakowywałam dalej ,jednocześnie wsłuchując się w to ,co mówi nasz poranny dziennikarz.
Usłyszałam nazwisko ,,Hower'' i od razu rzuciłam się na fotel przed telewizorem. Ale zamiast tylko dobrych wiadomości o złocie jakie zdobyła ,widoczne były ujęcia upadającej zawodniczki. Z początku miałam nadzieję ,że to nie ona. Lecz tak strasznie się myliłam. To Victoria.
Miała wypadek.
Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Matt'a.
-Słyszałeś?-zapytałam ze łzami w oczach-Matt?
-Ale o czym?-powiedział zaspanym głosem.
-Victoria miała wypadek. Leży w szpitalu!
*Jurij*
  Nareszcie lekarze zaczęli wychodzić z sali operacyjnej. Poderwaliśmy się z siedzenia i zaczęliśmy wypytywać o Victorię. Jeden lekarz się przy nas zatrzymał.
-Gregor ,pamiętasz co mówiłem?-zapytał-To twój przyjaciel?-Gregor pokiwał głową na znak potwierdzenia-Wejdźcie do mojego gabinetu-powiedział i skierował się do białych drzwi z numerkiem 12 i napisem ,,Ordynator''.Udał się do swojej łazienki i zdjął operacyjny fartuch ,który był jeszcze trochę poplamiony krwią. Jej krwią.-Niestety ,ale nie mam dla was dobrych wiadomości. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy...

______________________________
TAKIE ZAKOŃCZENIE ,TAKIE!
Laptop znowu mi się rozwalił (odprawa czy nie odprawa)
Jestem zła na pół świata :> Ale niedługo wakacje! I mundial! I ,,woooolny sierpień''! Kto nie kocha wolnego sierpnia?
Wszyscy!
Na szczęście mnie ,,Wolny Sierpień'' omija szerokim łukiem. I niech tak zostanie.
I MUNDIAL! Heeeej! Mundial!
Strefy kibica dookoła ,Anglicy się cieszą. A Polacy? Oczywiście pozostaje kwestia awansu na Mundial 2018 i Euro 2016 i jego braku. Nie.
To w zasadzie przedostatni rozdział. Jeszcze jeden + epilog! I dobranoc! Ale ruszę z opowiadaniem o.. no właśnie. Nie mam pojęcia. Ale ruszę! Nowe opowiadanie startuje od razu po zakończeniu tego!

piątek, 16 maja 2014

6.Jeszcze jego mi tutaj brakowało!

   Ocknęłam się dopiero kilka sekund później. Spojrzałam tylko na Niemca i od razu uciekłam w kierunku swojego hotelu. Po drodze słyszałam krzyki Lindsey. Krzyczała pytając się mnie : dokąd zmierzasz ,gdzie idziesz . Gdzie pędzisz gazelo? Quo Vadis?
W sumie to teraz mnie to nie obchodziło.
Po co on mnie pocałował? Nie bolało mnie to ,że mnie pocałował. Bolało mnie to ,że wszystko widział Jurij!
Wbiegłam do hotelu i wpadłam do windy. Pojechałam na swoje piętro i otworzyłam drzwi z naszym numerem. Praktycznie nikogo nie było. Jedni korzystali z biletów i poszli ,,zabawić się'' na skokach ,a inni po prostu śpią.
Zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku. Zaczęłam płakać ,od tak. Po prostu.
Po kilkunastu ,może kilkudziesięciu minutach ktoś zapukał do moich drzwi. Przetarłam oczy i otworzyłam drzwi. Ku mojemu zdziwieniu ,nie stała tam ni Lindsey ,ni Jamie. Był to Gregor. Stary ,poczciwy Gregor! Jeszcze jego mi tutaj brakowało!
-Co tutaj robisz poczciwy Austriaku*?-zapytałam uśmiechając się na sam widok chłopaka.
-Ja przyszedłem sprawdzić ,czy nie skoczyłaś z okna bo Jamie mi kazała ,a że Kofler ją zatrzymał to... A Jamie gdzieś zniknęła i nikt nie wie gdzie jest. Ale co jest najbardziej podejrzane ,nie ma Maćka Kota. Więc tutaj nam się fakty nasuwają na fakty i wychodzi nam równanie -obliczał machając ręką w powietrzu-Z moich obliczeń wynika,że chcesz zabić Andiego ,a Jamie kręci z Kotem!
-Inteligentny. Ale dziwi mnie to ,że przyszedłeś tu w dresie ,zaraz po konkursie i jesteś bardziej ogarnięty niż niejedna dziewczyna po 40 minutach siedzenia w łazience.
-Bo ja jestem taki jedyny w swoim rodzaju. Bierz w ciemno!-zaśmiał się a ja zamknęłam przed nim drzwi. Oczywiście z uśmiechem na ustach ,na niego nie można się gniewać!
Otworzył je powtórnie i zamknął za sobą. Usiadł obok mnie na łóżku i spojrzał się w okno.
-Powiedz mi jedną rzecz-nabrał powagi-Nie kochasz Andiego ,prawda?
-Gregor...
-Ale odpowiedz.Mi teraz możesz powiedzieć wszystko. Ja takie przyjaciel numer jeden zawsze i na zawsze ,pamiętaj. Więc mów.
-Nie ,nie kocham go. Nawet jeżeli ,to jako przyjaciela..Nie mam pojęcia dlaczego mnie pocałował. A najgorsze jest to ,że ja nic nie czułam. Kompletnie nic. Już więcej czułam ,gdy całował mnie Michael. Może głównie dlatego ,że to ja byłam w nim ślepo zakochana.
-Najważniejsze ,żebyś powiedziała to Wellingerowi. On teraz stoi tam jak ostatni idiota.. no bynajmniej stał. No stał i nie ruszał się z miejsca ,tylko patrzył się w ziemię. A znowu Jurij...
-Jurij co?
-Wiem ,że to on Ci sie podoba. Jurij tylko spojrzał na niego ,rzucił narty na mate i gdzieś poszedł.
-Jakiś ty inteligentny Gregor ,naprawdę!
-Polecam się na przyszłość-uśmiechnął się i wstał. Wstałam zaraz za nim. Spojrzał na mnie i mnie przytulił.-Wszystko będzie dobrze.
*22 luty 2014*
  Za chwilę mój pierwszy finałowy zjazd. Jestem cholernie zestresowana.
Skoczków od dawna nie ma ,ale na moje szczęście Gregor postanowił dotrzymać mi towarzystwa.
Co do Andreasa ,to praktycznie wypychana przez Gregora ,musiałam z nim porozmawiać. I porozmawiałam. Wszystko sobie wyjaśniliśmy i zostaliśmy niby przyjaciółmi. Jurij wyjechał bez pożegnania ,Maciek jak to powiedział Wielki Gregorro ,,Rwie Jamie'' . Ze skoczków oczywiście został również Kofler ,razem z Lindsey ,która zdobyła srebro.
Przez te kilka dni praktycznie nic się nie wydarzyło. Zaprzyjaźniłam się z Gregorem ,chodziłam na treningi i pogodziłam się z Wellingerem.W sumie ,to ja nawet się z nim nie pokłóciłam.
Ustawiłam się na linii startu i czekałam na końcowe odliczanie do zjazdu. Gdy rozbrzmiał gwizdem ,ruszyłam i starałam się popełniać jak najmniej błędów.
Po zjeździe zjechałam pod dach i czekałam na wyniki razem z Jamie. Miałam ostatni numer startowy ,więc cała kolejka była już za mną. Jamie zdobyła 80,75 ,a ja nadal nie byłam pewna.
-Boże ,byłaś wspaniała!
-Przesadzasz-odpowiedziałam i zsunęłam gogle.
  Po chwili ,na tablicy wyświetlającej wynik pojawiły się jakieś liczby. Publiczność jak zawsze dawała o sobie znać ,a ja nareszcie rozczytałam wynik na tablicy. 97,75 ?!
Do końca nie mogłam się otrząsnąć po tym ,co przed chwilą zobaczyłam. Jamie rzuciła się na mnie i zaczęła mówić ,jak to wspaniale. Ja praktycznie się nie ruszyłam. Zupełnie jakby ogarnął mnie pewnego rodzaju paraliż.
Ale przed nami jeszcze drugi zjazd!
 Po drugim zjeździe ,Jamie była na pierwszym miejscu z wynikiem 95,25. Została jeszcze Czeszka i ja. Czeszka niestety upadła ,jej kask był w opłakanym stanie ,ale na szczęście nic poważnego się jej nie stało.
Ale jej upadek spowodował coś gorszego -wybił mnie z rytmu. Dłuższa przerwa między przejazdami ,upadek. To wszystko spowodowało ,że zaczęłam się stresować. Moje nogi się trzęsły a serce łomotało jak oszalałe. Ustałam na linii startu i zaczęłam zjeżdżać. Gdy byłam na praktycznie ostatnich ,,dechach'' jak to nazwał pan Gregor ,moja deska się osunęła.
*Jurij*
  Nie wiedziałem dlaczego się z nią nie pożegnałem. Miałem strasznie złe przeczucie ,że cholernie się pomyliłem ,że powinienem tam zostać i jej kibicować. W końcu ona nam kibicowała!
Powinienem tam teraz stać obok Gregora i przymierzać jej złoty medal!
Uważnie oglądałem jej zjazdy ,złoty medal miała już praktycznie pewny. Właśnie ruszyła ,ale coś było nie tak. Po upadku Czeszki ,już stąd widziałem jej trzęsące się nogi i bladą twarz. Po założeniu przez nią gogli i spokojnym starcie ,myślałem że wszystko ma pod kontrolą.
Myliłem się ,tak cholernie się myliłem!

______________
*Austriak kojarzy mi sie teraz tylko z :< Ale przepraszam ja ,UK z zadania się wywiązało ,głosowało i o!
Pretensji nie mieć!
Niedługo czerwiec ,niedługo koniec tego opowiadania. Jeszcze ze 2 ,3 rozdziały + epilog i koniec. Ale w sumie może być więcej ,może!
Happy End ,czy może nie? Oto jest pytanie!

poniedziałek, 5 maja 2014

5.No ja tych facetów nie rozumiem!

-Tak ,uszyje ,zrobię wszystko.Jestem w końcu Twoją taką ...giga fanką!-zaśmiałam się-A tak naprawdę ,to lecz się.
-Jakaś ty zabawna ,naprawdę. Czy naprawdę nikt mnie nie kocha?!-udawał smutnego.
-Hmm...No zapytaj o to na Facebooku...Znajdziesz dziewczynę szybciej niż myślisz!
*17 luty*
   Te ostatni dni minęły mi na treningach ,innych zawodach. Dwa złote medale Skoków Narciarskich zgarnął Kamil Stoch. Jurij był na bardzo oddalonych miejscach ,a Andreas na normalnej skoczni zajął 6 miejsce.
Udało nam się również zeswatać tę dwójkę!
I nie chodzi tu o Andreasa i Jurij'ego... To byłoby dziwne. Chodzi tu o Lindsey i Koflera!
Cała akcja ich swatania była ...dziwna. I za prosta ... Oni musieli coś wiedzieć!
   No i zamknęliśmy ich w tym hotelu ,z personelem hotelu się dogadaliśmy i ,,zgubiliśmy'' kluczyk od ich pokoju. Ich pokój był pokojem pustym ,nikt w nim nie mieszkał. Było to 10 piętro ,więc skok byłby samobójczy. Kto wie ,co chodzi po głowie Koflerowi? On jest zdolny do praktycznie wszystkiego!
Z początku Gregor trzymał się wersji ,żeby zamknąć ich w piwnicy ,powstawiać tam jakieś straszne rzeczy i ogólnie - postraszyć ich. Ale wersja ta odpadła ,z racji tego że nigdzie nie było piwnicy...
Ale jakimś cudem w tym pokoju zaczęli ze sobą rozmawiać ,powspominali wspólne chwile ,a gdy już mieli się pocałować ,mądry Gregor wpadł do pokoju i zaczął strzelać w nich z pistoletu do Paintball'a . Nikt do dzisiaj nie wie ,skąd on to ,,do cholery jasnej'' wziął...
Tak czy inaczej ,popruł im wzniosłą chwilę za co oberwał nie tyle co od samego Koflera ,ale od nas wszystkich. Lindsey zamieniła się w buraczka i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
   Dzisiaj jest konkurs drużynowy. Dla niektórych jest to ostatnia szansa na medal. Sam konkurs zaczyna się jakoś za godzinę ,wszyscy są już na skoczni i przygotowują się. Dostali numery startowe ,przydzieleni zostali do grup.
U mnie w kraju skoki nie są za bardzo ważne. Jest to coś w stylu ,,Jak wygrają to okej ,jak przegrają to nie szkodzi''. Tyle że my nigdy nie wygrywamy ,chłopacy nie są jakoś specjalnie przygotowywani do tej dyscypliny. Bardziej liczy się tu Football Amerykański i Koszykówka. A ze sportów zimowych? Hokej. Bezapelacyjnie.
W całym systemie jest tak ,że wybierają Ciebie i to z Ciebie robią sportsmena. Jeśli masz szczęście ,mieszkasz w mniejszym bądź większym mieście ,masz jakieś możliwości do uprawiania sportu ,to wtedy Twoja szansa na zostanie sportowcem mniejszej lub większej rangi wynosi już wtedy bardzo,bardzo dużo.
Dlaczego wybrałam Snowboard? Od dzieciństwa wyjeżdżałam z tatą ,przyjaciółmi w góry. Zawsze zabierałam swój Snowboard i jeździłam jak najdłużej mogłam. A gdy zaproponowano mi różnego rodzaju obozy ,tata sam mnie na nie wysyłał. Z czego ja byłam bardzo zadowolona ,ponieważ mi na tym zależało. Praktycznie co rok ,może nawet częściej jeździłam na różnego rodzaju obozy sportowe. Potem dostałam się do jednej z najlepszych drużyn w Ameryce. Dojeżdżałam pociągami ,latałam samolotami tylko po to ,żeby być tu ,na Igrzyskach. Co jest-mam nadzieję-początkiem mojej całej kariery sportowej.
  Zapomniałabym o dzisiejszym konkursie. Otóż ,idzie on po myśli Niemców. Zaraz wszystko będzie jasne ,ponieważ minęły już z 2 godziny.
Wszystko zależy od skoku Wellingera*. Siada na belce ,dostaje zielone światło i leci. Prędkość wybicia wynosiła powyżej 90 km/h ,a jego odległość to ... 133 ,co w zupełności wystarczy do złota! 1 miejsce zajęli Niemcy ,2 Austria ,3 Japonia a 4 Polska.
Oczywiście nie powinnam się tak cieszyć ,zważając na to ,że chłopacy z USA zajęli 10 miejsce na 10 ,ale co z tego ,skoro u nas nikt nie zwraca na to większej uwagi? Bardzo się cieszę ,że Andreas wróci do domu ze złotem. Niestety Słowenia Jurija zajęła 5 miejsce. W sumie do podium daleko ,bo jakieś 45 punktów.
Wesoły Andreas podbiegł w stronę publiczności i złapał mnie za rękę.
-No chodź!-zaśmiał się.
-Można?-odpowiedziałam tym samym.
-No pewnie ,że można-odparł stanowczo i znienacka wziął mnie na ręce. Nie miałam siły protestować,ale mimo to ,,krzyczałam'' ,jeżeli krzykiem można nazwać cichy pisk w jego ramię ,oraz delikatnie biłam go ,żeby tylko mnie puścił. Lecz on był oczywiście silniejszy.
  Przy stanowisku ,w którym skoczkowie się ubierają ,czekają na werdykty ,nareszcie postawił mnie na własne nogi. Spojrzał na mnie i poprawił kurtkę ,którą zarzucił od razu po skoku. Złapał mnie za rękę i chciał mi coś powiedzieć ,lecz na jego plecy wskoczyli chłopacy z kadry ,wzywając go na Ceremonię Kwiatową.
  Gdy zobaczyłam ,co oni wyprawiają na tym podium ,uśmiech sam wsuwał się na twarz. Byli szczęśliwi ,a to było chyba najważniejsze. Obok mnie ustał Jurij. W pewnym sensie smutny Jurij ,który miał nadzieję na chociażby brąz.
Ale mi najbardziej zależało na tym ,żeby medal zdobył on ,Wellinger i Kasai. W pewnym sensie mi się to udało ,gdyby nie Jurij...
-Widzę,że dobrze Ci się z Wellingerem układa-powiedział wpatrzony w roześmianego chłopaka.
-Mi z Andreasem?-prychnęłam-A skąd takie informacje ,panie Jurij?
-Nosił cię na rękach ,ogólnie bardzo dobrze się rozumiecie od samego przyjazdu tutaj ,do Soczi. Ale to przecież nie moja sprawa -zaczął i zaśmiał się nerwowo-Ja idę,posiedzieć z chłopakami ,a ty idź do Andreasa ,bo dzisiaj będzie co świętować!-uśmiechnął się sztucznie i odszedł.
 A temu o co znowu chodzi? No ja tych facetów nie rozumiem! Mają te swoje humorki gorsze od naszych!
-Co się stało?-zapytał Andreas ,cały w śniegu skoczni.
-A nic-odpowiedziałam uśmiechając się-Gratuluję panie Złoto!
-A dziękuję dziękuję. Ja Tobie też pogratuluję ,zobaczysz!
-Oj nie wybiegaj tak w przyszłość-powiedziałam i uśmiechnięta spojrzałam w jego oczy. Może się powtórzę ,ale Wellinger ma piękne oczy!
-Przyszłość ,przeszłość czy teraźniejszość. I tak zdobędziesz złoto-mówił nie odrywając ode mnie wzroku.
Był coraz bliżej ,i bliżej. Nim się zorientowałam ,nasze usta były złączone w czułym pocałunku.

___________________
Krótki ? KRÓTKI ?!
No krótki ,wiem.
JAK MI W KIJ CHOLERA BRAKUJE TYCH SKOKÓW HEJ
*Wellinger skakał ostatni ,czy nie skakał to u mnie skakał bo tak jest i oo.
NO I POZDRAWIAM.
U mnie maaaaaaaaaaaaj! Jak ja kocham MAJ. Nawet w samej nazwie brzmi pięknie ,czyż nie ?

środa, 16 kwietnia 2014

4.Głupia gówniara ,myśli że jest dla mnie ważna

   Nie miałam pojęcia o co chodzi ,co się stało ,co zrobiłam. Może po prostu śmieje się ze mnie w ramach czegoś w stylu ,,Głupia gówniara ,myśli że jest dla mnie ważna''.
Idiotą jest. Tyle.
Mimo,że wciąż miałam nadzieję ,że to beznadziejny zbieg okoliczności ,to dla mnie jest po prostu idiotą.
-Wchodzimy! -krzyknął ktoś z przodu i wszyscy rozbawieni weszli na stadion.
-Coś się stało?-zapytała Lindsey.
-Nie-odparłam odwracając głowę w przeciwnym kierunku. Odblokowałam telefon i zajęłam się robieniem zdjęć. Na chwilę zapomniałam o tym całym zdarzeniu i oddałam się ,,zabawie''. Wszyscy robili ze wszystkimi zdjęcia ,każdy z każdym rozmawiał. Ale właśnie to było najlepsze.
Po przejściu usiedliśmy na miejscach i czekaliśmy na pozostałe Reprezentacje. Gdy wszyscy byli już na miejscach ,oglądaliśmy dalszą Ceremonię ,a potem zapalenie Znicza Olimpijskiego. Wszystko było takie niesamowite! Po prostu cieszę się z tego,że tu jestem.Spełniam swoje marzenia. Ot taka wielka rzecz.
*Następnego Dnia*
  Wstałam o 9. O 11 miałam trening ,zapoznanie z terenem ,poprawki deski.
Wellinger obiecał ,że pojawi się na konkursie z chłopakami pod warunkiem ,że to ja będę mu kibicować.
*Jurij*
   Wstając z samego rana ,miałem nadzieję na miłe powitanie. Ale nikt mnie nie powitał.Wszyscy spali. No proszę ja Was wszystkich.
Szkoda ,że to nie Lany Poniedziałek !Już ja bym ich wszystkich obudził...tak podle. Bardzo.
Dzisiaj kwalifikacje ,a oni ot tak sobie po prostu śpią!
Postanowiłem sobie wyjść i pobiegać. Bieganie poza skokami moje ulubione zajęcie. Dzięki temu mogę jakoś wyrzucić z siebie całe te negatywne emocje ,które przeważnie we mnie siedzą.
Ostatnio siedziały.Mógłbym powiedzieć ,że piły sobie po prosu kawę i nie chciały odejść! A to było po moim rozstaniu z Anją. Niby nie było to takie straszne ,bo do Anji nie czułem nic już o dłuższego czasu ,natomiast rozstanie z kimś ,z kim jest się ponad dwa lata boli. Boli mimo wszystko. Nie ważne ,czy się tą osobę kocha ,czy już mniej. To po prostu boli.
Anja mnie zdradziła.Ale w sumie to nie jest dziwne. W końcu całe sezony spędzałem na podróżach z jednej skoczni na drugą ,a ona pracowała w swojej ,,Pracy Marzeń'' i nie była na żadnym z moich konkursów.
Triumfowałem ,przegrywałem .Wszystko bez niej.
  Co do wczorajszej Ceremonii Otwarcia.
Czułem się strasznie dziwnie ,stojąc tam i słuchając ,,sucharów'' Prevca.Ma pamięć ,niestety.Bo żeby opowiedzieć tyle sucharów w tak krótkim czasie?
Szkoda ,że o moich urodzinach o nigdy nie pamięta.
Ja o jego też. Ale nie ,nie chwalmy się.
-PREVC!-krzyknąłem-KRANJEC!-w odpowiedzi nie usłyszałem nic.-O patrzcie,jaka ładna!
-Gdzie?!-poderwał się Prevc.
-Mam nadzieję ,że nie w Twoim śnie.Powstańcie ,ot co! Dzisiaj kwalifikacje ,seria próbna.Jak można spać?! To przez te suchary.Mózg ci uschnął?
-Jakie suchary?! o inteligentne żarty był! Za inteligentne na Twój mózg?
-Inteligentnego żartu to ty byś nie zrozumiał ,a co się z tym wiąże ,nie powtórzyłbyś go.
-Cicho!-usłyszeliśmy zza pleców.-Ja tu spać próbuję!
-Robciu.-zacząłem-A wiesz co?
-Czego?!
-Ej no weź. Ja do Ciebie tak grzecznie a ty na mnie naskakujesz! No proszę o więcej kultury z Twej strony!A tak naprawdę ,to nic. Po prostu wstań ,chodź ze mną pobiegać. Obczaimy okolicę ,spotkamy jakąś galopującą antylopę. Wejdziesz na palmę.Zażyjesz morskiej kąpieli!
-Odwal się-odpowiedział i rzucił we mnie poduszką.
*Victoria*
  Założyłam swoje buty do biegania ,ciepłą Reprezentacyjną bluzę ,do tego spodnie dresowe i z słuchawkami na uszach wybiegłam z hotelu. Postanowiłam przebiec się w pobliżu Morza.
Ot tak ,żeby popodziwiać trochę. Z jednej strony góry ,z drugiej Morze. Żyć nie umierać!
I to ,,Żyć nie umierać'' miałoby sens dalej,gdybym nie spotkała po drodze Jurijego.
-Cześć!-powiedział rozentuzjowany-Biegasz?
  Zatrzymałam się i odwróciłam do niego.
-Biegam. -odparłam neutralnie.
-A jak tam po Ceremonii?
-Dobrze. A tam?
-W sumie też dobrze ,ale miałem obok siebie toster ,ze względu na suchary Petera.I Ciebie w ogóle nie widziałem! Pomachałbym. Zatrzepotał skrzydełkami. -powiedział ,a ja wybuchłam śmiechem.
-Ładne te Twoje skrzydełka.
-Tylko 199.99.- uśmiechnął się.
   Albo jest głupi ,albo na prawdę mnie nie widział.
-Naprawdę mnie nie widziałeś?
-No właśnie wcale! Prevc mówi ,że Ciebie widział ,ze stałaś jakoś niedaleko.Ale ja w kij Ciebie nie widziałem.Przyjdziesz dzisiaj na Próbną i Kwalifikacje?
-Przyjdę raczej. Treningi mam dopiero za jakiś czas. Dzisiaj wolne ,jutro wolne. Pojutrze jakieś ważniejsze treningi otwarte i taki oto mój grafik. Potem dzień w dzień treningi, w ostatnich dniach zawody.
-To widzimy się na Serii Próbnej-powiedział-Kibicuj tam!-krzyknął po tym,gdy już odbiegł.
  Uśmiechnęłam się tylko i odbiegłam w swoją stronę.
Miałam nadzieję ,że to co mówił to czyta prawda.Głupio ,cholernie głupio czułam się z myślą ,że śmiał się wtedy ze mnie. Niby nic wielkiego,ale sprawiało ,że w gardle pojawiał mi się tak zwany ,,dziwny ucisk''. Niby taki Jurij ,nieznajomy praktycznie, ale jednak tak ważny.
-Victoria!-usłyszałam za sobą-Chodź tu że!-ten głos poznałabym wszędzie.
-Andreas!-odwróciłam się-Co się stało ,co ci zginęło ,co ci wiszę?
-Stało się nic ,zginęłaś mi ty ,a wisisz mi bardzo mocne kibicowanie w Kwalifikacjach. Ot tak. Żeby było zabawnie. Dostaniesz ode mnie własnoręcznie wyszywany szalik z napisem ,,GO GO ANDREAS'' i będziesz nim machać. Flaga gratis. I czapka. Ale wszystko szyjesz sama.

_________
Z tym rozdziałem dałam przysłowiowej ,,du*y''
Nie podoba mi się ,hę. Ale co poradzić. Takie życie.
Tak w ogóle ,to ja zapomniałam o wszystkim.
Dosłownie.
WSZYSTKIM.
Ostatnimi dniami żyłam Ligą Mistrzów ,Pucharami ,nauką ,wszystkim.
Real królemmmmmmm Hiszpanii heeeeej ♥ Od dawna z niczego się tak nie cieszyłam .Jak dziecko!
Kibicowanie było przednie ,itepe.
Mam nadzieję ,na dobry występ w Lidze Mistrzów i awans!
Ktoś to czyta w ogóle ,anybody?
Ten Angielski mnie niszczy.Kto by pomyślał?
+ Wesołych Świąt !

sobota, 29 marca 2014

3.Ale my tu koleżankę swatamy.

*Victoria*
     Jestem przeszczęśliwa ! Zakwalifikowałam się na pierwszym miejscu ! Wróciłam do pokoju niemalże skacząc . Przebrałam się w swoje ciuchy i wskoczyłam do wanny . Jamie i Lindsey poszły gdzieś ,sama nie wiem gdzie. Po jakiś 10 minutach wyszłam z wanny , rozczesałam mokre ,umyte włosy i ubrałam się w swoje ciepłe ,niebieskie spodnie od dresu oraz czarną , dużą bluzę z kapturem . Wskoczyłam pod kołdrę , bo było mi zimno .Włączyłam telewizor i oglądałam jakieś programy ,które były dla mnie niezrozumiałe . Szukałam jakiś Amerykańskich ,bądź nawet Angielskich . I bingo ! Na kanale 2312 znalazłam główną telewizję ,którą każdy ogląda niemal codziennie . Były tu filmy ,seriale , wiadomości ,które właśnie leciały . Prezydent znowu coś podpisał , Hollywood wydaje kolejny hit ,a Młoda Amerykanka Victoria wygrała kwalifikacje .
Zaraz .
Jestem w wiadomościach ! Jest mój przejazd i czekanie na wyniki . Ktoś to oglądał ?
*Kilka godzin później*
Dziewczyny właśnie wróciły do pokoju . Były na jakimś spotkaniu kadry ,czy czymś .
-Gratulacje – powiedziały i rzuciły się na mnie ze śmiechem – Pokazałaś klasę !
-Miałam szczęście – uśmiechnęłam się i odpowiedziałam po wyswobodzeniu z uścisku przyjaciółek z kadry .
-Ta ,szczęście . Ty takie zjazdy nazywasz szczęściem ? – powiedziała Jamie .
-Ty lepiej nam powiedz co ty tam z tym Andreasem . – Lindsey poruszyła jednoznacznie brwiami .
-Ja ? I Andreas ? Proszę Was … - odpowiedziałam zgodnie z prawdą – Może i jest ładny ..
-Ale Tobie po głowie chodzi ktoś inny . Kto ? Z daleka widać, że podobasz się Wellingerowi . On jest słodki i ma takie oczy !
-Nieistotne – powiedziałam i machnęłam ręką .
-Ważne – odparły jednocześnie . – Kto to ?
-Przecież i tak nie ma co się starać .. My wrócimy do USA , a on zostanie w Słowenii ..
-To Słoweniec , haha ! – skwitowała Jamie ze zwycięską miną – Nie mów – po chwili ustała w miejscu i się nie ruszała ,udając zdziwioną – Prevc ? – niemalże krzyknęła .
-Co ? Nie !
-KRANJEC ?!
-Nie ! – dalej ,,kłóciłam się’’ z Jamie .
-Nie gadaj ! – powiedziała i otworzyła usta ze zdziwienia . – Jaka Hvala ! Wiedziałam ,że na niego lecisz . – uniosła ręce w geście bezradności i westchnęła głęboko.
-Jamie ! Nie , nie i nie ! – zaśmiałam się . Czego to ona nie wymyśli ?
-No to został tylko ten no .. Jak mu tam no .. – spojrzała na Lindsey . Nastała chwila ciszy i zaczęło się od nowa . Wzięła głęboki wdech i z powrotem zwróciła się ku mnie – Nie gadaj ! Ten .. Jurij ! – powiedziała przeciągając ostatnią literę i zabawnie poruszając brwiami . – Zgadłam ,prawda ? Zgadłam ! Ej ,no to świetnie ! Ja Was zeswatam !
-Nie ,nie jest świetnie – odpowiedziałam i usiadłam na łóżku – Ja wrócę do Nowego Jorku . On zostanie w Europie . Spokojnie . Poboli ,poboli i przestanie . Tak zawsze mi mówiono . Co prawda nie w miłości ,ale wychodzę z tego założenia . Przejdzie mi .
-Ale nie może Ci przejść ! Wiesz ,że potem będziesz przeklinać się całe życie ,tak jak ja kiedyś . – wtrąciła Lindsey . Razem z Jamie spojrzałyśmy na nią pytająco – Kilka lat temu było dokładnie tak samo . Przyjechałam na konkurs w Europie , wtedy rozgrywały się też Skoki Narciarskie ,mogliśmy na nie pójść . Wtedy na niego wpadłam … Można powiedzieć ,że zakochałam się od pierwszego wejrzenia . Ale go straciłam .. Zaprzyjaźniłam się, wróciłam do USA a on został w Austrii ..
-Kto ? – zapytałam z Jamie jednocześnie – Wiem ! – dokończyłam – Starszy czy w Twoim wieku ?
-Starszy .. – powiedziała zdezorientowana ,nie wiedząc w co się pakuje.
-Kofler ! – powiedziałam i wykonałam taniec zwycięstwa – A on tu jest !Tu w sensie ,że na Olimpiadzie! Idziesz z nami na Trening Skoczków , musisz !
Zaciągnęłyśmy Jamie na trening .
   Ona to ma szczęście ! Pierwsze co zrobiła wchodząc na teren obiektu , to potknęła się o nie byle jakie nogi ! O nogi KOFLERA ! Z Jamie tak się śmiałyśmy ,że tylko spojrzała na nas wzrokiem w stylu ,,Wiem gdzie mieszkasz’’ . Nie ,nie boimy się seryjnych morderców . Ani trochę !
   On od razu upadł na ziemię ,przepraszał niemalże jak za wybuch II Wojny Światowej ,a i patrzył na nią tym razem wzrokiem typu ,,Ej ,znam Cię skądś . Czy my kiedyś nie byliśmy przyjaciółmi i nie zakochaliśmy się w sobie a potem się nie rozstaliśmy ze względu na mapę świata?’’
Tak ,jest taki wzrok .
    Trening jak to trening odbywał się z wielką radością ,śmiechem i udoskonalaniem swoich wad . Kamil Stoch skakał bardzo dobrze ,inni Polacy również . Wellinger skoczył 100 m , Tepes 100,5 . Młodszy z nich od razu mnie zauważył i podbiegł w moją stronę .
-I jak tam skoki na żywo ? – zapytał .
-Byłam na skokach – powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.-Kilka lat temu – kontynuowałam dalej wpatrzona w oczy Wellingera .
No naprawdę ,zawiodłam się na Tobie . Weź go od razu pocałuj !
-Gdzie ?
-W Oslo . Odwiedzałam babcię .
-To masz Norweskie korzenie ?
-Polskie . Babcia po prostu mieszka w Norwegii ,bo mieszka .
-Masz Polskie korzenie ?! – krzyknął – Mogłaś mówić od razu ! Ej ,Kot ! Chodźże.
-Co tam ? – Polak podszedł i spojrzał pytająco na Wellingera .
-Masz tu koleżankę ,która ma Polskie korzenie !
-Po urodzie ,to na pewno nie Niemieckie – powiedział i spojrzał na mnie – Maciek – podał mi rękę.
-Victoria . Ale my tu koleżankę swatamy – powiedziałam do Wellingera – Musicie nam pomóc – powiedziałam i spojrzałam w kierunku Lindsey ,która rozmawiała właśnie przez telefon . Taka konspiracja !
-Lindsey ? – zapytał – Z kim ?
-Z Koflerem! Mówi ,że kiedyś się poznali ,ale ona wróciła do Stanów i .. no raczej nie utrzymywali kontaktów . Ale ja Wam nic nie mówiłam !
-Kogo swatamy ?– w naszą stronę podbiegł Gregor –Ja zawsze chętny – poruszył jednoznacznie brwiami
-Lindsey z Koflerem ! –powtórzyłam po raz już setny.
-Kiedy ,jak ,gdzie i po co ?-dopytał Austriak-Bo ja mogę już teraz ,zaraz ,normalnie i .. No więc ja się zgadzam.
-Zgadzasz się na co ?-zapytał Kot.
-No wiem, że w tej sytuacji potrzebujecie mnie jak nikogo innego –mówił z głową uniesioną ku górze w geście ,,Chwała mi’’ i zarzucił Maćkowi rękę na ramie- Ja jestem Wam teraz potrzebny ,to mnie pragniecie .Jestem mistrzem w swataniu i tym podobnych sprawach ,o których nawet nie wiecie i nie zdajecie sobie sprawy z ich powagi. –mówił ciągnę patrząc się w niebo ,a gdy skończył dookoła słychać było tylko okrzyk ,,Woohoo’’ ,który można od razu przypisać Jankowi Ziobrze. Ucieszył się chłopczyna.-Chyba ktoś tam dobrze skoczył –wszyscy spojrzeli w stronę Polaka.
-Gregor ,ile ty gadasz –zarzucił mu Kot .-Więcej niż Piotrek!
-Co ja na to poradzę ,ze lubię mówić i lubię przebywać z Tobą w otoczeniu .Jesteś jednym z moich ulubionych Polaków i nie –wcale nie są to wszyscy z waszej kadry. No może nie trawię Kubackiego .Dziewczynę mi zabrał .Ale nie, nie chowam urazy. Nie umiała dobrze folii aluminiowej na kanapki nakładać. To był związek bez przyszłości …
-To wymyślamy plan swatania Lindsey i Koflera. – przerwałam mu.
-Wiem.-powiedział z miną, jakby właśnie wynalazł lek na wszystkie choroby świata-Mam plan.
Chwilę na niego popatrzyliśmy i czekaliśmy aż coś powie.
-No więc …?-z rozmyślań wyrwał go Polak.
-A .. no właśnie .Więc mam plan, że ich zmylimy. Powiemy,że to my chcemy się z nimi spotkać .Z każdym z osobna . Victoria z Lindsey a ja z Koflerem .I zamkniemy ich w tej piwnicy.-przetarł ręce.
-JAKIEJ DO CHOLERY PIWNICY ?! –powiedzieli wszyscy jednocześnie.
-No dobra .Na korytarzu ,plaży czy przed hotelami. No i oni się spotkają ,będą musieli zamienić ze sobą słowo. Potem to już pójdzie! Doświadczenie mam ,biję was wszystkich na głowę w tych sprawach.
*7 luty*
  Od rana przygotowania do Ceremonii Otwarcia trwały pełną parą. My mieliśmy jako-tako treningi ,chociaż na razie każdy podchodził do nich jak do pewnej formy rekreacji .Dzisiaj nikt nie myślał o tym, żeby trenować .Dla wszystkich ważniejsza była Ceremonia . Bo to musi być niesamowite wyjść przed taką publicznością w trykotach swojego kraju. Zobaczyć na żywo znicz Olimpijski i to wszystko.
Powinnam chyba zadzwonić do taty .Ale nie miałam na to czasu ,poznawałam to wszystko .Zaprzyjaźniłam się z Gregorem ,który swoją drogą dużo gada. Z Maćkiem i Kamilem ,poznałam tu wiele fajnych osób. Aż szkoda będzie się z nimi rozstawać!
Siedząc na swoim łóżku wyciągnęłam z torby laptopa . Zajrzałam na pocztę ,gdzie jak zwykle były tysiące nieprzeczytanych wiadomości i na Facebook’a ,gdzie miałam kilkadziesiąt powiadomień ,wiadomości i zaproszeń do znajomych .Praktycznie nikogo z zaproszeń nie znałam.
    Jedna wiadomość zwróciła moją uwagę w szczególności. Michael ? Czego on znowu chce ? Nawet nie mam zamiaru tego czytać .
Postanowiłam ,że zrobię tak zwane ,,Selfie’’ z dziewczynami. W dużym lustrze ,ubrane w Reprezentacyjne trykoty na Ceremonię otwarcia zrobiłyśmy sobie zdjęcie ,które od razu wrzuciłam na mojego Instagrama z podpisem ,,Zwarte i gotowe ,idziemy zdobywać świat!’’
Śmiałyśmy się z tego niemiłosiernie ,a po chwili wyszłyśmy do miejsca ,w którym mamy się zebrać i pojechać na Ceremonie .Było to tradycyjnie przed hotelem ,gdzie stały już autokary mające na celu zawiezienie Olimpijczyków na Stadion.
Ręce trzęsły mi się niemiłosiernie .W ręku miałam tylko iPhone’a ,a moje dłonie były strasznie zimne. Miałam tak zawsze ,gdy się stresowałam .Ale czy w takiej sytuacji można inaczej ?
     Po kilku minutach byliśmy przed wielkim Stadionem ,na którym właśnie wszystko się zaczynało. Wyszliśmy z pojazdów i wszyscy weszliśmy na teren stadionu .Każda Reprezentacja miała swój kąt ,gdzie stały telewizory ,na których można było podziwiać to ,co dzieje się na stadionie .Po chwili wszyscy byli wezwani do ustawienia się w odpowiedniej kolejności .Nasza Reprezentacja była pod koniec ,po Słowenii. Ustawiłam się wedle polecenia w tłumie innych Amerykanów i rozglądałam się dookoła ,dzierżąc w dłoni swój telefon.
Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam Tepesa. Od razu uśmiechnęłam się w jego stronę ,a on wtedy wybuchł śmiechem.
    Nie wiedziałam co to znaczy. Dziwnie czułam się z tym,że chłopak na widok mojego uśmiechu do niego wybucha .. śmiechem.Może mam coś na twarzy?

______________

NO TO HEJ SIEMA WSZYSTKIM WAM <HAHAHAH DO DZISIAJ TO SOBIE WMAWIAM>
Największy minus wiosny? KONIEC SEZONU .
Tak tak ,bo właśnie w to jeszcze nie mogę uwierzyć. Dopiero co każdy siedział i patrzył jak to nasz Kamil zdobywa złoto ,czy Krzyś staje na podium ,a tu oo . Koniec sezonu !
I weź tu teraz czekaj na LGP i nowy sezon.
Ale zawsze zostaje nam FOOTBALL ! Zawiodłam się na El Clasico . Zawiodę się na finale CDR ,jeżeli to,że Undiano znowu sędziuje to prawda .
Legia wygrała z Lechem .No ładnie ,ładnie. A dlaczego Lech przegrał ? Nie ,nie dlatego że Kownacki nie gra. Nie mam pojęcia. Bo ta (L) w moim sercu na zawsze , Forever i te sprawy. W końcu moje strony ,nie ?
A Ligę Mistrzów świętujemy po Królewsku. Zemsta będzie słodka . Bynajmniej mam taką nadzieję.
Niedługo wracamy do starych obowiązków. #Nauka #Mądra #Rzecz czy jak to tam leciało.
Nie ,nauka jest zła. Stwierdziłam to studiując, ten sam podręcznik - 30 razy -i nic dalej nie potrafiąc.
ALE CO TAM .
HALA MADRID!
BLUE IS THE COLOUR
POLACY NIC SIĘ NIE STAŁO
MAM TAK SAMO JAK TYYY , MIAAASTO MOJEEEE A W NIIIIIIM. 

niedziela, 16 marca 2014

2.Wiesz jak się nazywam ,ile mam lat i z jakiego jestem kraju.Już mam prawo Cię nacierać.

  Po powrocie do pokoju z łazienki wyszła Jamie . Zdjęłam kurtkę i czapkę ,położyłam na łóżku ,wzięłam z walizki bordową piżamę w kratę i udałam się do łazienki . Wzięłam szybki prysznic ,dokładnie umyłam włosy ,zęby i ubrałam piżamę . Otworzyłam drzwi i ujrzałam śpiącą już Jamie . Lindsey udała się do łazienki . Ja w tym czasie czapkę wsadziłam do kieszeni kurtki i powiesiłam ją w swojej szafie . Położyłam tam też moją torbę i wskoczyłam pod ciepłą kołdrę . Rozmyślając o tajemniczym nieznajomym usnęłam .
Moje marzenie się spełniło . Teraz byłam tylko ja , ciepła kołdra , ciemność i sen . Tu . Teraz . W Soczi. Na Igrzyskach Olimpijskich .
*Następnego Dnia . Godzina 10:00*
   Wstałam i przeciągnęłam się na łóżku . Byłam wyspana i gotowa na dzień zwiedzania Wioski Olimpijskiej i obiektów .
Dziewczyny też już wstały . Jamie grzebała w swojej torbie i czegoś szukała .
-Jak się spało ? – zapytałam i ziewnęłam .
-Zadziwiająco dobrze jak na nowe miejsce i mnie – zaśmiała się Jamie .
-U mnie tak samo .
-No to witam w klubie . O której mamy się zebrać przed hotelem ?
-Bodajże o 11 – odparła Lindsey . – I mamy założyć te dresy Reprezentacyjne i kurtki i to wszystko . 6 są kwalifikacje Slopestyle’u a 7 o 17:00 lokalnego czasu mamy Ceremonie Otwarcia . Dzisiaj i jutro są ogólne treningi ,a potem to już .. Zaczynamy .
-Genialnie – odpowiedziałam – Boję się ,że się nie zakwalifikuje..
-No co ty , głupia – powiedziała moja przedmówczyni – Ty i Jamie macie największe szanse na medale , nie zdziwiłabym się na podwójne podium USA – usiadła obok mnie – No dobra ,ubieramy się .Nie mogę się doczekać zwiedzania tego wszystkiego .
Kilkanaście minut później byłyśmy zwarte i gotowe . Postanowiłyśmy w trzy wyjść wcześniej i posiedzieć na dworze . Nasze stroje były dość w porządku ,aczkolwiek to niezbyt mój styl . Najbardziej do gustu przypadły mi stroje Polaków ,które były całkowicie w moim stylu . I Słoweńców ,uwielbiałam takie kolory. W sumie widziałam tylko te , w Recepcji spotkałam Słoweńca a na zewnątrz widziałam jednego ze Skoczków Narciarskich z Polski . Stroje obydwóch były G-E-N-I-A-L-N-E !
Wyciągnęłam z kieszeni telefon i odblokowałam go . Widniała na nim godzin 10:50 . 4 Lutego . Jeszcze 2 dni i oficjalnie jedziemy z kwalifikacjami !
Szczerze powiedziawszy strasznie się bałam . Bałam się tego ,że popsuję kwalifikacje i z marzeniami pójdzie się pożegnać . Muszę wywalczyć przynajmniej miejsce w pierwszej dziesiątce ,muszę.
  Stałyśmy w tym ogródku z ławkami , wygłupiałyśmy się , robiłyśmy zdjęcia na tle hoteli . Zrobiłyśmy zdjęcie we trzy i wstawiłyśmy na Instagrama Jamie . Na zewnątrz kręcili się już inni zawodnicy .
-Cześć – usłyszałam za sobą . – Victoria , dobrze pamiętam ? – powiedział znajomy mi głos .
-Tak , Andreas ? – odwróciłam się z uśmiechem . – Stylowy strój – powiedziałam rozbawiona
-Nie śmiej się. To nie ja projektowałem – odparł ukazując przy swój piękny uśmiech .
Piękny uśmiech ? Oj daj spokój Tori !
-Ale naprawdę ! Takie .. tęczowe – powiedziałam i zaczęłam się śmiać .
-O teraz przegięłaś – powiedział i złapał mnie w pasie . Wiedziałam co chce zrobić . Z ziemi podniósł leżący na niej śnieg i wtarł prosto w moją twarz – Andreas Wellinger jestem , miło mi . – uśmiechnął się .
-Przecież wiem .. Brutalem jesteś . Nie znam Cię praktycznie ,a ty mnie już nacierasz .
-Wiesz jak się nazywam ,ile mam lat i z jakiego jestem kraju . Już mam prawo Cię nacierać – wyszczerzył się.
-Tak jasne , chciałbyś . – powiedziałam i spojrzałam w jego oczy . Były takie .. nigdy takich nie widziałam . Były specyficzne i idealnie dopełniały jego urodę .
Był strasznie przystojny ,musiałam do przyznać .
Po chwili obok nas pojawili się trenerzy i zwołali całą ekipę . Gdy wszyscy się zebrali , wręczyli nam mapki z opisem całego terytorium Olimpijskiego . Wioska , Opisy wszystkich stadionów , stoków , tras i innych obiektów Olimpijskich .
*Kilka godzin później*
  Z Andreasem można porozmawiać o prawie wszystkim . Jest naprawdę fajny . Ma przyjść i kibicować mi na kwalifikacjach do Półfinału Slopestyle’u . Dzięki niemu poznałam jeszcze kilku skoczków ,którzy również są całkiem w porządku . Mianowicie poznałam Maćka Kota , Kamila Stocha z Polski , Jurija Tepesa ze Słowacji i Nuriakiego Kasaiego ,który wydaje się najbardziej zrównoważony z ich wszystkich i biegle włada Angielskim .
Jurij Tepes to inna bajka . Jest tajemniczy ,praktycznie w ogóle się nie odzywa . Ale szczerze mogę przyznać – jest równie przystojny jak Andreas ,może nawet bardziej. Jest też 6 lat starszy . Wspólnie z Andreasem ,Jamie i Jurijem chodziliśmy po Wiosce Olimpijskiej ,spotykając co chwila to inną ,znajomą twarz .
Andreas szedł z Jamie przodem i to oni głównie rozglądali się po całej wiosce . Ja razem z Jurijem szłam tylko za nimi . Niezbyt mnie teraz interesowało zwiedzanie wioski .
-Więc jesteś Skoczkiem ,tak ? –wyskoczyłam w pewnym momencie do Tepesa , niczym jakiś Klaun w .. czymś tam . – Jak to jest tak skakać ?
-Skakać ? – uśmiechnął się . – To normalne , wtedy czujesz się jakbyś był ptakiem . Unosisz się w powietrzu z podpiętymi nartami ,tak po prostu . To spełnienie moich marzeń , czasami się boję. Raz miałem wypadek na skoczni ,ale to jeszcze wtedy kiedy nie byłem rozpoznawany jako ,,Oo , to ten . Weźmiemy autograf do kolekcji ?’’ – powiedział i naśladował głos typowego ,,dresa’’ , na co ja cicho się zaśmiałam . Mówiąc o skokach był po prostu w swoim żywiole ,w swoim świecie . A mi udało się zmusić do powiedzenia czegokolwiek ! Tak jest ! – A ty jesteś Snowboardzistką ? W czym jeździsz ?
-W Slopestyle’u . Ale zajmuję się jeszcze Slalomem Równoległym ,ale mniej . Najbardziej specjalizuje się właśnie w Slopie .
-A kiedy macie pierwszy konkurs ?
-Kwalifikacje jutro . Ogólnie to jest tak dziwnie zrobione , mamy kwalifikacje o 11,potem treningi tylko a półfinały , finały mamy przedostatniego dnia Igrzysk (daty zmienione na potrzeby opowiadania!). A wy ?
-6 i 7 treningi , 8 seria próbna i kwalifikacje , 9 seria próbna i konkurs indywidualny na normalnej skoczni.
-Przyjdę i będę kibicować – uśmiechnęłam się – Z tego co nam mówili , mamy wszystko załatwione i możemy chodzić na co chcemy ,wcześniej to uzgadniając .
-To my pokibicujemy Tobie . Będziemy mieli czas przed treningiem ,mamy o 15 .
-Nie ma co .Konkurencja jest niewyobrażalna . – uśmiechnęłam się .
-Nie ma mowy , będziemy kibicować , zakwalifikujesz się .
*Następnego Dnia – Kwalifikacje*
  Trening poszedł mi całkiem dobrze . Zaraz zaczynamy . Mój numer startowy to 21 . Musze zająć dobre miejsce ,muszę się zakwalifikować. Ale nie liczę na cuda .
*Jurij*
  Z Andreasem i Nuriakim planujemy udać się na kwalifikacje Slopestyle’u kibicować Victorii .Była tym tak przejęta .. Jamie opowiadała nam ,że po treningu chodziła i powtarzała sobie co robić ,a co nie . Ale w końcu tak los każdego sportowca . Nie wyobrażam sobie ,że ja mógłbym nie denerwować się przed jakimś konkursem . To jest już wpisane w psychikę każdego człowieka , przed tym nie da się uciec . A jeśli jest na świecie taki ktoś ,to pozostaje nam tylko mu zazdrościć .
Założyłem Reprezentacyjny , błękitny dres , kurtkę i czapkę, a na szyi zawiesiłem mój identyfikator .
Po chwili byłem gotowy . Wyszedłem przed hotele ,gdzie stał już Kasai . Przywitałem się i wspólnie czekaliśmy na Wellingera ,który zjawił się jakąś minutę później . Wspólnie pojechaliśmy w miejsce ,gdzie rozgrywają się kwalifikacje . Ustaliśmy przy bandzie ,żeby mieć jak najlepsze miejsca . Z tego co dało się zauważyć , teraz jechała zawodniczka z numerem 18 . W pewnym momencie zobaczyliśmy Victorię ,która siedziała na miejscu dla zawodników z deską w rękach . Głowę miała spuszczoną i widziałem ,że pstrykała palcami . Chwilę później jechała już dwudziestka , a Victoria wstała z miejsca i ustała przy wejściu dla zawodników . Rozbrzmiał gwizd ,który oznajmiał ,że Hower musi wejść na rozbieg .
  No i weszła ! Nie znałem się kompletnie na tym sporcie , ruszyła ! Nie wiedziałem o co tu chodzi , skakała , obracała się ,jeździła po jakiś .. rurach ! Co chwila była wysoko w powietrzu . Sam się już kompletnie pogubiłem ,ale ważne ,że ona żyje , nie przewróciła się i szczęśliwie dojechała w miejsce ,w którym czekała na wyniki . Chwilę po jej zjeździe , na tablicy przy której czekała ,obok jej numerka pojawiła się liczba 86,40 i cyfra 2 . Ucieszyła się , więc to znaczyło że jest dobrze . I chyba nas zauważyła, bo zaczęła iść w naszym kierunku . Spojrzałem na Wellingera . Był chyba tam samo oszołomiony jak ja . Nigdy nie oglądałem Slopestyle’u ,to mój pierwszy raz ,i od razu na żywo ,ot co !
-No i jak , bo my jesteśmy zieloni w tych sprawach – zapytał Wellinger .
-No dobrze .. Ale jeszcze drugi raz .
-Drugi ?! – niemalże krzyknął Wellinger – Ja tu prawie zszedłem , a ty mi mówisz ,że jeszcze raz? Ty chcesz mnie zabić ?! – dokończył a my zaczęliśmy pokładać się ze śmiechu .
-Wellinger ,to jest bezpieczniejsze niż wasze skoki – uśmiechnęła się . Miała taki piękny uśmiech ! Tak pięknie wyglądała w czapce i tak pięknie w tej koszulce z kółkami Olimpijskimi ! Mój mózgu ,siedź cicho i się nie odzywaj . Przecież wiesz ,że Andreas zauważył ją pierwszą . I wiesz też, że cholernie na nią leci … Ale tu nie chodzi o wygląd , tu chodzi o charakter ! A ona ma świetny .. Cicho !
-A wcale że nie ,patrzyłem ! Jak sobie kręgosłupy łamią na Snowboardzie ! I zawodnicy też łamali …
-A ja patrzyłam jak na skokach lecieli kilkadziesiąt metrów znad ziemi ,a potem się po niej turlali od buli po punkt konstrukcyjny .
-A Jamie się zakwalifikowała ? – zapytał Nuriaki .
-On już dawno . Dostała 85 punktów ,co raczej jej gwarantuje . Mi zresztą też ..
-No to gratulacje ! – powiedziałem w końcu .
-Dzięki –uśmiechnęła się . – To widzimy się dzisiaj na waszym treningu .
-Dobra , skacz ,lataj i rób wszystko żeby wygrać kwalifikacje . – uśmiechnął się Wellinger .
Poczułem się dziwnie widząc jak się do siebie tak uśmiechają . Są w tym samym wieku , mają ze sobą wiele wspólnego . A kto by chciał takiego .. starucha jak ja ? Bo tak mogę się nazwać w konfrontacji z Andreasem . On jest gadatliwy , nie boi się odezwać . Ja jestem jego przeciwieństwem . I to całkowitym przeciwieństwem . Raczej powinienem mu pozazdrościć przyszłej dziewczyny .
A zresztą .. Przecież ona mieszka w Nowym Jorku ! Człowiek się zakocha , a ona potem wyjedzie do Ameryki i się już więcej nie spotkają .. To smutne i przygnębiające ,ale prawdziwe . Przecież ona ma tam pewnie całą rodzinę i przyjaciół ,to jej ojczyzna . A zresztą , o czym ja teraz rozmyślam ? Ważne jest to ,że znowu stoi na rozbiegu i szykuje się do kolejnego przejazdu . Cholernie w nią wieżę!
I mam rację! Udało jej się przejechać trasę bez chociażby jednego ,małego zachwiania . Wróciła na miejsce obok tablicy wyników i czekała na werdykt .Tym razem trwało to strasznie długo!
 Znowu pojawiła się liczba . Tym razem równe 90 i cyfra 1 ,co oznacza ,że Victoria wygrała kwalifikacje ! Skoczyłem w miejscu i klasnąłem w dłonie . Victoria z uśmiechem zaczęła biec w naszą stronę . Andreas szybko wyciągnął ręce , a ona chwilę na mnie spojrzała i przytuliła Wellingera .
-Będziemy Twoimi wiernymi kibicami ,jak ty będziesz naszą najwierniejszą . – odparł osiemnastolatek .
-No pewnie ,że będę – zaśmiała się ukazując przy tym rząd śnieżnobiałych ,równych zębów .

___

KIJ ZE SPACJAMI , KIJ !
KIJ Z TŁEM , KIJ Z ŻYCIEM , KIJ Z WSZYSTKIM ;-;
Planico , nadchodzimy ! :D
Taki pozytywny rozdział na taki pozytywny dzień,jakim są moje urodziny :)

sobota, 8 marca 2014

1.Cichaj Wank !

    Prawie cała Amerykańska Drużyna siedziała na lotnisku Kennedy'iego . Każdy robił co innego . Niektórzy siedzieli i czytali książki ,niektórzy robili coś na swoich laptopach a inni po prostu siedzieli i próbowali zasnąć .
Ja siedziałam na krzesełku obok Jamie . Spojrzałam na zegarek i głośno westchnęłam . 1:30 . Samolot jest o 2:30 , czyli jeszcze jakieś pół godziny do wejścia na pokład. W Rosji będziemy o sama nie wiem której ,ale pewnie późno . Pewnie około 22 ich czasu ,może później .
-To jak ,medale są nasze ? - zaśmiała się Jamie - Ciekawe jak to wszystko będzie wyglądać . Tyle pieniędzy , mam nadzieję że będą dobre zjazdy .
-No pewnie ,że nasze . W sumie to ja mam nadzieję ,że to będą najlepsze zjazdy w naszym życiu . Całe podium dla USA !
-A jakżeby inaczej ?
-Nie da rady . - uśmiechnęłam się .
  Z całej drużyny najlepiej rozmawiało mi się właśnie z Jamie . Była zabawna ,przyjacielska ,miła . Kilka dziewczyn jest z tych wrednych ,z którymi nie da się porozmawiać . Na szczęście żadna z nich nie leci do Soczi .
Lecimy do Soczi . Sama nie wiem ile czasu ,ale takie informacje są mi zbędne . Ważne tylko, żebyśmy dolecieli . Moja najdłuższa podróż samolotem była wtedy ,gdy leciałam do Rio . Nie wyobrażam sobie jak można spędzić w samolocie te kilkanaście godzin . Ale w końcu odwiedzę Europę . Bo to Europa ,prawda ?
  Siedziałam dalej ,czekając na ten lot . W pewnym momencie mój iPhone za wibrował . Od razu go wyciągnęłam i zobaczyłam na wyświetlaczu jedno nieodebrane połączenie od Camille . Od razu oddzwoniłam .
-Cześć ,coś się stało ? – zapytałam na wstępie .
-Nie ,tylko chciałam Cię o coś poprosić – powiedziała .
-No , co tam ? – zaśmiałam się
-Załatwisz mi autograf kilku Skoczków ? Najlepiej z Niemiec ,Słowenii i Polski .. –zapytała .
-Postaram się . Ale na 100 % nie gwarantuję . Może na 98..Bezsenność się męczy ,czy jak ?
-Nie mogłam zasnąć ,bo zapomniałam Ci o tym powiedzieć .. A mi zależy ! – śmiała się -Dobra , to ja Ci nie przeszkadzam . Trzymaj się tam ,zdobądź złoto . Bo chcę zobaczyć na żywo ! – skwitowała a po chwili usłyszałam dźwięk przerwanego połączenia .
 Cały czas myślałam o tacie . Zostawiłam go samego na kilka tygodni i źle się z tym czuje . Po śmierci mamy on sam zaczął często chorować . Nawet podejrzewali u niego jakieś problemy w mózgu ,ale na szczęście to okazało się jednym wielkim nieporozumieniem . Ale Camille , David i Matt zobowiązali się do niego zaglądać co jakiś czas ,pomagać w czymś . Tacy przyjaciele ,to skarb !
Spojrzałam po raz kolejny na zegarek . 1:55 ! Nareszcie . Wszyscy wstali ze swoich miejsc i udali się do samolotu . Ja usiadłam obok Jamie , co już wcześniej ustaliliśmy .
Na pokładzie odbyły się podstawowe procedury ,każdy zapiął pasy i równo o 2:30 wystartowaliśmy .
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić . Otworzyłam laptopa i połączyłam się z samolotowym wi-fi . Obskoczyłam podstawowe strony po czym zamknęłam go z powrotem i cicho westchnęłam .
-Jak tu przetrwać te kilkanaście godzin ? – rzuciłam w stronę Jamie .
-Nie mam pojęcia – zaśmiała się – Jakoś przeżyjemy . Poplotkujemy , o ! Na jakie studia chcesz iść ?
-Dostałam propozycję z Columbii . Ale nie jestem jeszcze pewna jaki kierunek , może Dziennikarstwo..
-Mieszkasz w Nowym Jorku ? – zapytała .
-Tak ,ale od kilku lat . Jak miałam 13 lat wyprowadziłam się do Nowego Jorku z Los Angeles . A ty ? Opowiedz coś o sobie . Przetrwamy te kilkanaście godzin – uśmiechnęłam się .
  Jamie zaczęła o sobie opowiadać . Dowiedziałam się ,że mieszka w South Lake Tahoe , studiuje w Los Angeles . Snowboardem zajmuje się od wieki około 13 lat . Zaczęła ,gdy rodzice wspólnie wyjechali z nią w góry . Wtedy zapałała wielkim uczuciem do tego sportu .
 Siedziałyśmy , rozmawiałyśmy , oglądałyśmy filmy , grałyśmy w różne dziwne gry na Internecie .. Jakoś te kilkanaście godzin nam minęło ! Bo w końcu usłyszałyśmy głos kapitana ,że jesteśmy kilka minut od Soczi , zapaliło się światło oznajmujące nam ,że pora zapiąć pasy . Spakowałam laptopa , zapięłam torbę i pasy . Po kilku minutach wylądowaliśmy ,co oczywiście dało się odczuć . Za oknem samolotu widać było pasy lotniska i inne samoloty . Odpięliśmy pasy i zabierając swoje wszystkie rzeczy , wyszliśmy z samolotu przez podstawiony ,,tunel’’ . Po chwili już byliśmy wewnątrz lotniska . Odebraliśmy swoje bagaże i ruszyliśmy w stronę wyjścia ,aby wsiąść do podstawionych autokarów ,którymi mamy udać się do Wioski Olimpijskiej . Znowu usiadłam obok Jamie . W końcu z nią miałam najlepszy kontakt .
-Padam z nóg – powiedziała i usiadła na siedzeniu obok mnie – Jedyne o czym teraz marzę to ciepłe łóżko i kilka godzin snu .
-Ja też . – westchnęłam , a po chwili autokar ruszył .
  Jakieś 5 minut później byliśmy już pod hotelem . Wszyscy wyszli z autokaru ,po raz kolejny każdy rozciągał się jak tylko mógł . Czekaliśmy na trenerów ,którzy przyjechali z zawodnikami drugim autokarem . On z kolei podjechał jakieś 3 minuty po naszym . Wyszli z niego wszyscy trenerzy , a głos zabrał siwy ,drobny pan ,którego widuję z chłopakami ze Slalomu Równoległego .
-Więc w tym hotelu zakwaterowanie mają wszyscy z naszej kadry . Pokoje są trzy-osobowe . Kobiety w lewym ,mężczyźni w prawym skrzydle – powiedział po czym dało się słyszeć westchnięcie wielu z nich – Ja już wiem co Wam tam po głowach chodzi , ale takie są procedury – pogroził im palcami a wszyscy zaczęli się śmiać . – Więc dobierajcie się ,sio do recepcji po klucze ! Dzisiaj dajemy Wam wolne ,aczkolwiek jutro zwiedzamy obiekty i zaczynami treningi . W piątek o 20 lokalnego czasu jest otwarcie i za pewnie wiecie jak to wszystko się odbywa .W hotelu po lewej są Niemcy i Austriacy , po prawej Słoweńcy i Japończycy . Z wami są Polacy . Nie wiem jak to jest poukładane ,ale chyba według kolejności przybycia . Na środku macie taki ogródek , posiedzieć można i zaczerpnąć świeżego powietrza . Pokoje z balkonami są ,proszę za bardzo nie hultaić . Przepisy znacie ,żegnamy się i widzimy jutro .
 Zaczęliśmy wchodzić do Recepcji i każdy z uprzywilejowanych brał kluczyk . Z naszej trójki poszłam ja . Wzięłam kluczyk ,na którym pisało 121 . W pokoju jestem ja , Jamie i 
Lindsey Jacobellis ,która swoją drogą też jest mega sympatyczna .
We trójkę udałyśmy się windą na górę . Piętro 4 , pokój numer 121. Otworzyłam drzwi . Na środku pokoju mieścił się stolik , pod oknem stało jedno łóżko ,naprzeciwko drugie a pomiędzy nimi trzecie . Wszystko było ładnie urządzone . Łazienka była niebiesko-biało- złota . Była tam wanna , trzy prysznice oddzielone od siebie ściankami ,dwie toalety również oddzielone ,trzy umywalki, duże lustro i trzy małe nad umywalkami. W pokoju mieściły się też 3 białe szafy . Cały pokój urządzony był w takim stylu . Biel .
-No to ogarnąć się trzeba i spać . Jestem padnięta – powiedziała Lindsey .
-Chyba największy minus całej olimpiady . Podróż samolotem – zaśmiałam się . – To kto idzie pierwszy ?
-Na razie niech idzie któraś z Was . Ja muszę jeszcze coś sprawdzić w laptopie .
-To ty idź Jamie – odparłam – Ja wejdę po Tobie . Nam wszystkim należy się ciepła kąpiel w wannie – uśmiechnęłam się.
-Mi pasuje – odpowiedziała .
-Mi też .
-No i mi – zaśmiałam się .
Jamie weszła do łazienki i po chwili dało się słyszeć szum spuszczanej wody . Ja wyszłam na chwilę na balkon w czapce i kurtce . Było dość chłodno .
Dookoła widać było pozostałe hotele oraz kawałek Morza Czarnego ,którego teraz nie było widać ze względu na porę dnia . Widać było tylko światła dobiegające z innych pokoi .
Wciągnęłam Rosyjskie powietrze i oparłam się o barierkę.
-Lepiej uważaj ,te barierki są zdradliwe – usłyszałam po swojej lewej stronie . Spojrzałam tam i ujrzałam chłopaka . – Jestem Andreas Wellinger , Niemiec , Skoki Narciarskie . Najlepszy rocznik 1995 .
-Widzę, że od razu z grubej rury – zaśmiałam się . – Victoria Hower , Amerykanka , Slopestyle w Snowboardzie . Najlepszy rocznik 1995 .
-Też ? – powiedział entuzjastycznie – Najlepszy definitywnie .-uśmiechnął się i spojrzał za siebie - Cichaj Wank ! Już idę!  Więc, Victorio dobrej nocy . Widzimy się jutro ?
-Być może – powiedziałam ciągle się uśmiechając po czym jednocześnie z chłopakiem zniknęłam w wejściu . 

___
JESTEM ZŁA . Nie wiem w ogóle co to za akcja z tym kolorem ,nie mogę usunąć tła .
Ale trzymamy kciuki za Kamila !
Kolejny rozdział -mam nadzieję - na rozpoczęcie MŚ w Lotach ! ;D